Sakrament chorych Print
Written by Administrator   
Thursday, 18 October 2007 02:00
Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana (Jk 5,14)


Wokół Sakramentu Namaszczenia Chorych
Artykuł ks. Aleksandra Radeckiego umieszczony w www.katolik.pl

Było to w pierwszym roku mojej pracy kapłańskiej jako proboszcza. Parafia liczyła około tysiąca wiernych. Jakże się zdziwiłem, że na pierwszy piątek miesiąca nie zgłoszono ani jednego chorego, by go odwiedzić, niosąc Jezusa w Komunii Świętej! Czyżby tę właśnie wieś omijały wszelkie choroby? Podzieliłem się z parafianami tą wątpliwością, ale dopiero podczas odwiedzin duszpasterskich w grudniu i styczniu odnalazłem ponad dwadzieścia osób, którym proponowałem comiesięczne spotkania sakramentalne w ich mieszkaniach. Niestety, także i wtedy nie wszyscy chorzy, kalecy i starzy parafianie wypowiedzieli swoje: Tak, zapraszam Cię, Panie Jezu, do mojego domu, do mojego cierpienia, bo swój krzyż chcę nieść z Tobą.

Wśród tych, którzy odmówili, był pewien starszy już człowiek, który od lat dwudziestu spędzał swe dni na inwalidzkim wózku, nie opuszczając nigdy mieszkania.
- Ja jeszcze wyzdrowieję, ja jeszcze sam przyjdę do kościółka - mówił przy każdym spotkaniu.
Niestety, nie przyszedł ani nie przyjechał. Pewnego wieczoru w kancelarii zgłosił się jego syn, prosząc o katolicki pogrzeb.
- Dlaczego pan nie wezwał kapłana przed śmiercią taty? - spytałem nie bez żalu i zdziwienia.
- Proszę księdza proboszcza - odpowiedział mężczyzna - nikt się z nas nie spodziewał, że tato tak szybko umrze! Tak dobrze się czuł!
- Ile miał lat? - spytałem na wszelki wypadek, choć w kartotece rok urodzenia był wpisany wyjątkowo wyraźnie.
- Osiemdziesiąt sześć- odpowiedział syn zmarłego.
- No tak - pomyślałem - rzeczywiście trudno się było spodziewać w tym przypadku tak nagłej śmierci. Wszak wszyscy w dniu urodzin życzymy sobie stu lat: jemu zatem pozostało jeszcze...czternaście!

A czy w szpitalach docieranie Jezusa do cierpiących wygląda lepiej?

Jako kapelan obsługiwałem jeden z mniejszych wtedy szpitali wrocławskich, liczący 150 łóżek. Mój rekord rozdanych Komunii Świętych (a chodziliśmy do tego szpitala cztery razy w tygodniu i - oczywiście - na każde wezwanie chorych) wynosił... 35. A reszta? Czy ci odmawiający przyjęcia Sakramentów to byli ludzie niewierzący? Ależ skądże znowu! Oto ich odpowiedzi w jednej z sal męskich na propozycję skorzystania z Komunii Świętej, Spowiedzi czy Sakramentu Chorych:

- Niech się ksiądz odsunie, bo mi ksiądz zasłania telewizor: akurat leci "Dziennik Telewizyjny", a ja muszę być na bieżąco.
- Mnie dopiero tutaj przyjęli, ja się jeszcze nie orientuję. Może kiedyś.
- Właśnie dostałem zastrzyk i siedzenie mnie boli.
- A ja już jutro wychodzę, więc nie potrzeba.
- A ja się nie mam z czego spowiadać i 25 lat nie byłem do spowiedzi...

Rodzina w tym czasie (jeśli w ogóle jest i o swoim chorującym krewniaku pamięta) załatwia sprawy z lekarzami, ukrywa prawdę, znosi bananki i wmawia choremu: Nie martw się, wszystko będzie dobrze! Gdy zaś dochodzi do rozmowy na temat ewentualnego sprowadzenia choremu księdza, wpada w panikę, bo chory gdy zobaczy księdza mógłby się wystraszyć, że umrze! Ba, zdarzyło mi się usłyszeć nawet taką propozycję:

- Niech ksiądz przyjdzie ubrany tylko “na cywila”, Pana Jezusa włoży do kieszeni, a męża tak jakoś zagada, by się w ogóle nie zorientował o co chodzi i w pewnym momencie niech mu ksiądz włoży ten opłatek do buzi...

O, wy rzymscy katolicy! Skądże wam ten strach, zwlekanie i delikatność (!!) wobec chorych i umierających ludzi? Dlaczego większość z nich nie odchodzi na drugą stronę życia przygotowana jak należy? Powiedzmy otwarcie: Jest to sprawa żywej wiary i to zarówno po stronie chorych, jak i po stronie jego otoczenia!
Dla jasności sprawy rozpatrzmy naszą postawę chrześcijańską wobec ludzi chorych i umierających w kilku punktach:

1.Chorego (umierającego) człowieka nie można potraktować tak samo, jak kogoś w pełni sił i w całej jasności jego myślenia. Strach, ból, samotność czy wreszcie działanie (otępiające) leków mogą sprawić, że nie jest on po prostu w stanie podejmować swobodnych i samodzielnych decyzji. Ma zatem prawo oczekiwać wsparcia i podpowiedzi ze strony swych najbliższych, mających jasne rozeznanie sytuacji.

2.Choremu należy się prawda, podana i w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie. Także po to, by zdążył podjąć działania najistotniejsze dla swego życia wiecznego i doczesnego. Nie miej bliźniego swego za głupiego! - oto swoiste XI przykazanie, które warto tutaj wszystkim przypomnieć. Przecież ukrywanie faktycznego stanu zdrowia przed chorym na dłuższą metę nie jest możliwe! A nawet gdyby taka informacja miała u niego rzeczywiście wywołać wstrząs, to czymże to jest dla ludzi wierzących wobec perspektywy czekającej nas wszystkich Wieczności i Sądu? “Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16,26).

3.Na otoczeniu chorego spoczywa odpowiedzialność
za jego przygotowanie na śmierć i troska o rozwój życia duchowego podczas choroby. Nie jest w stanie zrobić tego ani personel medyczny, ani nawet ksiądz kapelan czy duszpasterze miejscowi! To właśnie najbliżsi mają w swych rękach swoisty klucz do duszy cierpiącego: znajdą właściwy sposób dotarcia do jego wnętrza i odpowiednio przygotują go na spotkanie z Panem.

4.Kiedy wzywać kapłana do chorego?
Nie wzywa się księdza do zmarłego już na pewno człowieka, gdyż sakramentu chorych udziela się tylko żywym. Powodem wzywania księdza jest: zawsze - życzenie chorego; niebezpieczeństwo śmierci (agonia, wypadek, nagle pogorszenie się stanu zdrowia); perspektywa poważnej operacji. Zwyczajne powinny być odwiedziny (regularne) osób przebywających w szpitalach, przewlekle chorych w domach (zakładach opieki), inwalidów i osób starszych, gdy przez dłuższy czas nie mogą korzystać z życia religijnego w parafii (choćby nawet tylko okresowo, np. w zimie).

5.Co powinien wiedzieć ksiądz przed przyjściem do chorego?
Jaki jest stan jego zdrowia (psychiczny, fizyczny)? Czy będzie on mógł przyjąć Komunię Świętą, czy chory jest przytomny? Ważne jest dla posługi kapłana, czy sam zainteresowany prosił o wezwanie kapłana i udzielenie Sakramentów Świętych. Najbliżsi mogą też krótko poinformować o sylwetce religijnej odwiedzanego.

6.Jak należy przygotować pokój chorego na udzielenie mu Sakramentów Świętych?
Jeśli warunki na to pozwalają, powinien być przygotowany stół, na nim płonące świece, krzyż, woda święcona, kropidełko. Gdy ma być udzielany Sakrament Chorych, powinna być także położona na tym stole wata (ewentualnie kawałeczek chleba czy trochę soli). Służą one księdzu do wytarcia palców po namaszczeniu olejem chorych. Po wyjściu księdza, z szacunku dla rzeczy poświęconych, należałoby tę watę, chleb czy sól spalić. Dobrze jest przygotować także szklankę z wodą (ewentualnie łyżkę) z myślą o chorym, żeby mu było łatwiej spożyć hostię. Warto też chorym przypomnieć, że obowiązuje ich post 15. minutowy (w razie niebezpieczeństwa śmierci post nie obowiązuje), a przyjmowanie leków czy picie wody takiego postu nie łamią. Gdy chory ma słaby słuch, należy zapewnić warunki dla jego swobodnej spowiedzi św.

7.Na co chciałby liczyć ksiądz, idący do chorego?
Na dokładny adres. W razie potrzeby i możliwości - na podwiezienie samochodem. Na towarzyszenie mu w drodze (w modlitewnym milczeniu) do chorego w nocy (dla bezpieczeństwa) i odprowadzenie na plebanię (jeśli to tylko jest możliwe). Na oczekiwanie ze świecą przy drzwiach domu (mieszkania). Na udział otoczenia w sprawowaniu Sakramentów Świętych (z pokoju wychodzi się jedynie na czas Spowiedzi Świętej chorego).

8.
Jak należy się zachować widząc kapłana niosącego Najświętszy Sakrament?

W miarę możności uklęknąć (przystanąć, skłonić głowę; mężczyźni - zdjąć nakrycie głowy). Podjąć modlitwę w intencji chorego, do którego ksiądz podąża (podobnie chrześcijanin powinien się modlić słysząc sygnał karetki pogotowia).

MODLITWA
Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam tajemniczą wartość cierpienia, wysłuchaj nasze prośby za wszystkich chorych i spraw aby pamiętali, że należą do tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.
(Z Mszy Św. za chorych)

Ks. Aleksander Radecki
========================================================
W swojej 32 letniej pracy kapłańskiej i jako kapelan w szpitalu ( 1 rok) -spotykałem się z podobnymi sytuacjami i problemami nie tylko z chorymi lecz również z mentalnością rodziny, która uważała, "że chory jeszcze nie umiera", "jak trzeba będzie to zawołamy"....itp.
Niestety, najczęściej już nie zdążą, a w biurze parafialnym zgłaszając pogrzeb zmarłego, dziecinnie tłumaczą się "myśmy się nie spodziewali. to stało się tak nagle.." chociaż chory długo chorował, a lekarze uprzedzali rodzinę, że może nadejść to najgorsze.
Takim podejściem nie należy się przejmować.
Ludziom trzeba sakrament chorych częściej wyjaśniać, a przede wszystkim chorych przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać. To bardzo pomaga w zmianie myślenia samych chorych, ich rodzin i parafian.
Ja to sprawdziłem. W naszej parafii od dziesięciu lat, co miesiąc, systematycznie odwiedzam ponad 35 chorych i ludzi w podeszłym wieku. I nikt z nich się nie boi, co więcej są bardzo wdzięczni z moich odwiedzin i zawsze na mnie czekają.
Każdy kapłan, zwłaszcza proboszcz, musi się przekonać. że chorzy na niego czekają.
A czekają nie raz czy dwa razy do roku, a dwanaście - czyli przynajmniej raz w miesiącu.
Na odwiedzenie chorych każdy kapłan musi znaleść czas.
===================================================
W naszej parafii w Szlichtyngowej Ks. proboszcz odwiedza chorych:
w każdy pierwszy piątek miesiąca
- w Zamysłowie - po mszy św wieczornej ok. g.19.00 i Górczynie,

w pierwszą sobotę miesiąca od g. 8.00 w Szlichtyngowej, Wyszanowie, Dryżynie


Gdy zaistnieje potrzeba, można księdza wezwać w każdej chwili telefonując na tel.kom. 0605239989

Z racji świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocnych ksiądz proboszcz odwiedza chorych zgłoszonych przez rodzinę na tydzień przed świętami (dzień odwiedzin chorych i w podeszłym wieku podany jest w Ogłoszeniach Parafialnych i w Internecie).

---------------------------------
Ks. Jan Twardowski
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście

przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej

tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
=====================================
W ostatnim tomiku swych wierszy WIERZĘ JAK DZIECKO ( wydana nakładem Biblioteki Niedzieli - Częstochowa - na kilka dni przed śmiercią poety) ks. Jan Twardowski napisał:

Co mamy
Czas wprost od Boga
Spokój darowany
Stale tylko dajemy
To czego nie mamy
 
 
Parafia Szlichtyngowa